SZKOLNY PROJEKT SYBERIA 2010 - DZIENNIK Z WYPRAWY

2010-09-05 15:00:03
TRNSYBERYJSKĄ DO MOSKWY

Wyżej wymienieni spędzili dosłownie cały dzień na grze w karty, a gra ta tak ich pochłonęla, że aż nie chcieli wychodzić na niektóre postoje. Nasza kolej w tym dniu po raz pierwszy zatrzymała się około godziny dwunastejw malowniczym miasteczku Tiumen. Wszyscy wyskoczyli z pociągu jak porażenie, ze względu na panujący w nim upał (temperatura w wagonie sięgała nawet 36 stopni Celcjusza), jednak temperatura panująca na peronie nie spełniła naszych nadziei. Słońce, które znajdowało się w zenicie prażyło betonowy peron jak oszalałe, upał panujący wszędzie byl nie do zniesienia. Nasza kolej stała w tym miejscu nieco ponad dwadzieścia minut. Sklepiki znajdujące się bezpośrednio na peronie odstraszyły nas, nienaturalnie zawyżonymi cenami. Za schłodzoną puszkę napoju sprzedawcy życzyli sobie nawet po 50 rubli. Jednak większośc z nas udała się do sklepu, który byl oddalony od peronu dosłownie o 20 metrów, a tam ceny były już normalne. Nawet kilka osób skusiło się na pierożki z karkoszkami (z ziemniakami) za 20 rubli. Postój się skończył i naszej podrózy nastał ciąg dalszy. Upał stawał się nie do zniesienia. Promienie słoneczne wlewały się do naszego wagonu, z uszkodzoną klimatyzacją przez każdą najmniejszą szpare, niewiele nawet pomagaly otwarte okna i spuszczone rolety na tych oknach, których nie dało się otworzyć. Na nic też zdały się zamoczone w zimnej wodzie ściereczki, które kladło się na kark. Podróż choć w wielkich męczarniach niedłużyła się nam, ponieważ większość czasu przesypialiśmy. Około godziny osiemnastej nasza kolej znów się zatrzymała na dłuższym postoju, stanęliśmy w Kazaniu na ponad 40 minut. Słońce było już ukryte za chmurami, lecz i tak było bardzo duszno i parno.  Peron na który wylały się masy ludzi ze wszystkich wagonów szybko zapełnił się babuszkami oferującymi najrożniejsze towary. Niezabrakło sprzedawczyń zimnych napoji, które cieszyły się chyba największym powodzeniem, ale pojawiły się także babuszki oferujące ryby wędzone, różnego rodzaju owoce i kiełbasy z koniny. Kiełbasa ta miała okolo 30 centymetrów dlugości, była czarna (chyba zbyt długo wędzona) i kosztowała 200 rubli. Jednak nikt z nas się na nią nie skusił. Dużym powodzeniem cieszyły się małe, zielone jabłuszka, które były dość słodkie i cała paczka, w której bylo około dwunastu jabłek kosztowała tylko 20 rubli. Popularne w naszej grupie były też porzeczki, które kosztowały 10 rubli i skusili się na nie Maciek z Karoliną, Gosia z Ania i ja z Martą. Dalsza część podróży była już znacznie przyjemniejsza, ponieważ Słońce nie było już tak agresywne, nawet trochę się uaktywniliśmy i siedzieliśmy razem, rozmawiając i żartując. Rosja znów dopisała jeśli chodzi o widoki, obrazy za oknami była naprawdę bajkowe. Liczne wzniesienia, pagórki, kotliny i doliny, szlachetnie złote pola pszenicy, żółte pola rzepaku i drzewa we wszyskich odcieniach zieleni tworzyły bajkowy, wręcz magiczny widok. Po kolacji złożonej z chleba z dżemem, pasztetem i pomidorami wszyscy poszli się odświeżyć przed snem w wagonowych ubikacjach. Ta część z nas, która jeszcze nigdy nie była w Moskwie, czyli znaczna większość poszła spać rozmyślając co nas czeka w jutrzejszym dniu, czym zaskoczy nas stolica Rosji, co zobaczymy w tym szesnasto milionowym mieście pełnym tylu kontrastów ?



Liczba odwiedzin portalu szkoły od września 2006r: 
web stats stat24.com